wtorek, 16 października 2012

Rozdział I

Obudziły mnie promienie słońca wkradające się przez okno. Nie chętnie wstałam. Dziś drugi dzień szkoły.
Powlokłam się do szafy. Wybrałam to. Włosy związałam w niechlujnego koka. Pomalowałam się lekko.
Wziełam moją torbę na jedno ramie i zbiegłam na dół. Na stole leżała karteczka i naleśniki z syropem.
"Cróciu zjedź śniadanko! Życzę miłego dnia w szkole! Papa! :* Mama" Zjadłam naleśniki i ubrałam czarne botki i skórzaną czarną kurtkę. Szłam i zobaczyłam jak mój autobus odjechał.
- Pięknie idziem piechotką! - Powiedziałam po czym włożyłam do uszu słuchawki. Włączyłam
Eda Sheera- Give Me Love. Szłam, szłam aż doszłam do wielkiego budynku. Weszłam wielkimi, szklanymi drzwiami. Wszystkie oczy skierowały się na mnie. Poprawiłam czapkę i spuściłam głowę. Zobaczyłam mojego byłego Andrew z tą sztuczną Vivieną. Żygać mi się chciało kiedy zobaczyłam jak wymieniają się śliną. Podeszam do mojej szafki. 34 B. Schowałam kurtkę i czapkę. Wyjęłam podrzebne książki i podeszłam do sali. Była jedna wolna ławka. Na szczęście nikt tam nie sidział! Usiadłam na wolne miejsce i wyciągnełam książki. Do klasy wszedł jakiś blondyn. Skądś go znałam. Był to Niall Horan. Kierował się w moją stronę. Zaczęłam się rozglądać. Było jeszcze jedno wolne miejsce przy jakimś plastiku.
- Proszę nie tu, proszę nie tu, proszę nie tu. - Szeptałam na tyle głośno, że chłopak chyba usłyszał.
- Wolne? - Zapytał. Spojrzałam na niego. Mam siedzieć przy jakieś gwiazduni? Czemu?!
- Zgon... Spoko. - Powiedziałam. Zaczełam patrzeć na moje paznokcie pomalowane czarnym lakierem z srebnymi ptaszkami i kwiatami. Chłopak uważnie mi się przyglądał, co mnie flustrowało.
- Jak masz na imie? - Zapytał. Po patrzałam na niego. O Fuck! Te laski z tyłu patrzą a mnie tymi gałami.
- Tori. - Powiedziałam po czym westchnęłam. Zgon.
- Niall. - Powiedział chłopak trzymając dłoń w powietrzu. Nachyliłam się nad nim.
- Słuchaj te laski z tyłu zamordują mnie jak cię dotknę więc, bez kontaktów fizycznych. - Szepnęłam po czym odsunęłam się od niego. Chłopak ilustrował każdy skrawek mojej twarzy.
- Mam rozumieć, że cię nie lubią? - Zapytał. Zaśmiałam się. Czy on jest tak głupi czy tylko udaje.
- Jestem pośmiewiskiem szkoły a królowa plastoków zabrała mi chłopaka. - Powiedziałam. Chłopak strzeli buraka. przetarłam oczy.
- Sorry chyba nie powinienem pytać, pewnie nie chceż o tym gadać. - Powiedział i zaczął się nerwowo bawić palcami. Zaśmiałam się widząc go w takim stanie.
- Spoko nie spinaj się tak. nie zeżre cię jak te królowe plastiku i sylikonu! - Zaśmiałam się.
Nagle do klasy weszła Pani i zaczęła się nudnaa lekcja anglika.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz